Zmiana minęła bardzo szybko. Leo okazał się cudownym człowiekiem. Od razu się z nim zaprzyjaźniłyśmy.
Oboje proponowali mi podwózkę do domu ale postanowiłam się przejść.
- Czego do kurwy nędzy w zdaniu
"nie ma jej w domu" nie zrozumiałeś?!
- Skoro jej nie ma to co do cholery robisz tu ty?!
- Nie twój zasrany interes!!!
- Co tu się dzieje? Lilly słońce kto to jest?
- Frajer który przylepił się do Ashley.
No pięknie. Lilly z moim tatą i Harry w furii w moim domu. Tylko tego dzisiaj mi brakowało.
- Czy ktoś może mi wytłumaczyć co tu się dzieje!!- krzyknęłam do obrażającej się wyzwiskami szanownej trójki moich gości.
- Ten przyjeb przyszedł do ciebie i za cholerę nie chciał pojąć, że cię nie ma.
- Ej uspokój się i bez takich słów!- uspokoiłam ją
- Słyszałaś szmato?
- Oboje!!- wydarłam się słysząc te słowa określające moją przyjaciółkę.
- Zadzwoń wieczorem jak wszystko sobie wyjaśnicie- powiedział mój tata wychodząc z domu po czym odjechał.
- Ty wychodzisz i nie przychodzisz tutaj więcej a my idziemy do kuchni.
- Co ty właśnie powiedziałaś?
- Tak Harry. To co usłyszałeś. Nie chcę cię znać.
- Czemu do cholery?
- To zabolało. I to bardzo.
- A co ty kurwa sobie myślałaś? Że się w tobie zakochałem i chcę z tobą być? No to cię zmartwię. Ja nie chodzę na posrane randki i nie kocham- ałć- nikogo!!!!!!- dodał i poszedł do swojego Range Rovera.
- Mówiłam. Chodźmy do środka. Nie przejmuj się nim.
Próbowałam powstrzymać łzy cisnące się do moich oczu.
Bolało. Cholernie. Dlaczego ja? Co zrobiłam, że się na mnie wyżywa?
- Po co w ogóle przyszedł?
- Chciał z tobą porozmawiać. Ale zmieńmy temat. Jak nowy?
- Jest spoko. Można powiedzieć, że się z nim zaprzyjaźniłyśmy.
- Tego bym się nie spodziewała.
- A widzisz! Co więcej myślę, że tobie też się uda.
- Spróbuję. Ale tylko dla ciebie.
- Ohh dziękuję.
- Dobra spadam. James zaprosił mnie na imprezę.
- Uuuu- pogromiła mnie wzrokiem- bawcie się dobrze. I grzecznie- dodałam gdy zbierała się do wyjścia.
- Już tym się nie martw. Nie zaprzątaj swojej małej główki takimi myślami.
- Na pewno?
- Obiecujemy pani być baldzo gzecni i ładnie się bawić.
- No dobra. Leć bo się spóźnisz.
- Dobra. Papa do jutra.
- Będę u ciebie przed pracą.
- Ok- wyszła.
Od razu poszłam do łazienki. Odprężająca kąpiel była jedyną rzeczą, która mogła mi pomóc.
Przebrana w piżamę usiadłam na tarasie z kubkiem gorącej herbaty. Musiałam wszystko przemyśleć. Poukładać sobie w głowie dzisiejszy dzień i spróbować zrozumieć jaki on ma w tym cel? Co chce osiągnąć raniąc i niszcząc mnie?
Nim zdążyłam się rozpłakać z bólu rozsadzającego moje wnętrze poszłam do sypialni i zasnęłam.
__________________________
Hejjj!!!! Jest następny rozdział! Cieszę się bo udało mi się pobrać na telefon apkę bloggera i mogę pisać będąc wszędzie. Bardzo mi to odpowiada a rozdziały będą pojawiały się częściej.
Co do tego rozdziału...
Byłby o kilka dni wcześniej ale byłam na dwudniowej wycieczce w Warszawie i nie miałam czasu pisać.
Smutno mi bo widzę ile osób czyta a nikt nie komentuje ;(
Ja rozdział piszę kilka dni a zostawienie komentarza, nawet zwykłej kropki zajmuje kilka sekund. Byłoby mi strasznie miło zobaczyć chociaż jeden albo dwa komentarze.
Liczę na Was Xx
Super blog ^---^ Pozdrawiam serdecznie twórz dalej :)
OdpowiedzUsuńCudne opowiadanie
OdpowiedzUsuń