Minęło kilka tygodni. Z Harry'm od czasu mojego wyznania się nie widziałam i cóż, życie toczy się dalej. Praca, dom, imprezy i tak w kółko.
Dzisiaj wraca Leo. Nie rozmawialiśmy zbyt dużo w czasie jego wyjazdu ale jakoś specjalnie też mi na tym nie zależało. Nie odczuwałam wielkiej chęci słyszenia jego głosu ani prowadzenia konwersacji która od początku byłaby zdana na porażkę. Nie tęskniłam też za nim tak jak myślałam że będę więc dość dziwnie czułam się czekając na lotnisku. Samolot był opóźniony więc miałam dość dużo czasu na przemyślenia chociaż szczerze mogę powiedzieć, że w ostatnim czasie mojej egzystencji miałam go aż za dużo.
Po czterech godzinach bezczynnego siedzenia na ławce i sączenia kawy ze Starbucksa przez megafon został ogłoszony przylot jego samolotu. Wstałam z miejsca żeby chwilę później zobaczyć swojego chłopaka z ogromną walizką idącego w moją stronę. Uśmiechnęłam się słabo. On też nie był najszczęśliwszy.
- Hej.
- Cześć. Co tam?- a spoko. Zdradziłam cię z chłopakiem, którego kocham ale on mnie nie więc możemy dalej być słodką parą i zachwywać się jakby nic się nie stało-dobrze a jak ma być? Lepiej opowiadaj jak Nowy Jork?
- Dobrze. Wszystko gotowe na przeprowadzkę i ... przespałem się z jedną laską. Ale nie złość się. Proszę. To nic nie znaczyło.
- Nie, spoko. Fajnie wiedzieć. Coś jeszcze masz do powiedzenia?
- No i ona czeka aż się tam przeprowadzę. Ash wiesz, że to nie miało szansy wypalić, prawda? Wyjeżdżamy do różnych miast na różnych kontynentach i..
- Nie. Nie mów nic. Po prostu nie dawaj znaku życia. Nie chcę cię znać- łza spłynęła po moim policzku. Wzięłam torbę z siedzenia i wyszłam zostawiając go samego ale to mnie teraz najmniej obchodziło. Zadzwoniłam do Lilly żeby po mnie przyjechała. Gdy wyszłam z budynku łzy wypłynęły niczym wodospad. Usiadłam na ławce wiedząc że chwilę zajmie zanim szanowna dama ruszy się z miejsca żeby po mnie podjechać. A czekanie jeszcze pogorszyło sytuację. Płakałam jak nigdy. Jeden chłopak mnie nie kocha, drugi który być może przez sekundę swojego życia mnie kochał wykorzystując ogromną odległość między nami zdradził mnie. To było gorsze niż wszystko co kiedykolwiek czułam. Uczucie, które rozbijało mnie na kawałeczki których nie sposób pozbierać. Dlaczego musiało mi się to stać? I dlaczego obaj na raz? Jeden mógł trochę poczekać to cierpienie rozłożyłoby się w czasie bo podwójny ból jest nie do zniesienia.
-Wsiadasz?- usłyszałam dobrze znany mi, ochrypnięty głos z wnętrza stojącego przede mną samochodu.
- Nie płacz już. Nie był ciebie warty- wysiadł i przytulił mnie.
- Ja na jego miejscu nie pozwoliłbym ci odejść.
_________________________
Krótki trochę kiczowaty ale zadziało się troszeczkę ;)
Mam kilka ogłoszeń:
1. Strzasznie przepraszam ale gimnazjum okazało się nienajłatwiejszą sprawą. Cały czas mam coś do wykucia na pamięć lub szybkiego nauczenia się. Poza tym od września mam dwa instrumenty a w styczniu egzaminy więc dostałam już utwory do przygotowania na egzamin i muszę spiąć tyłek i to porządnie żeby się wyrobić :/
2. Ostatnio straciłam zupełnie chęć na pisanie. Rozdział miałam od dawna w głowie mniej więcej poukładany ale nie umiałam się zebrać żeby to napisać.
3. Nie mam zupełnie motywacji z Waszej strony. Dużo osób czyta mało komentuje co jest bardzo przykre ;( ale cóż... Wasz wybór :(
4. Pisania nie przerwę bo choć ostatnie rozdziały wychodzą kiczowate to wkręciłam się w tą historię i nie chcę zostawić kolejnego opowiadania bez zakończenia.
5. Pisanie mnie odstresowuje i zajmuje mi bardzo dużo czasu co przyda się w najbliższym czasie ponieważ w czerwcu jadę do Wiednia na OTRAT i nie mogę się doczekać a czekanie mnie wykańcza dlatego muszę sobie zająć jakoś tą niewielką ilość wolnego czasu ale chcę też pisać DLA KOGOŚ. Dlatego jak tutaj nie wypali to przeniosę się całkiem na Wattpada ponieważ tam pierwszy rozdział został przeczytany przez dużo osób i dostałam dużo gwiazdek więc być może kontynuacja nie pojawi się tutaj tylko tam.
PRZEPRASZAM ZA LUKĘ W ROZDZIAŁACH ALE NIE DAŁAM RADY I MAM NADZIEJĘ ŻE NASTĘPNE POJAWIĄ SIĘ SZYBCIEJ ;)
Ps. Rozdział nie sprawdzany przepraszam za błędy ;)