sobota, 1 listopada 2014

Rozdział 18

Minęło kilka tygodni. Z Harry'm od czasu mojego wyznania się nie widziałam i cóż, życie toczy się dalej. Praca, dom, imprezy i tak w kółko.
Dzisiaj wraca Leo. Nie rozmawialiśmy zbyt dużo w czasie jego wyjazdu ale jakoś specjalnie też mi na tym nie zależało. Nie odczuwałam wielkiej chęci słyszenia jego głosu ani prowadzenia konwersacji która od początku byłaby zdana na porażkę. Nie tęskniłam też za nim tak jak myślałam że będę więc dość dziwnie czułam się czekając na lotnisku. Samolot był opóźniony więc miałam dość dużo czasu na przemyślenia chociaż szczerze mogę powiedzieć, że w ostatnim czasie mojej egzystencji miałam go aż za dużo.
Po czterech godzinach bezczynnego siedzenia na ławce i sączenia kawy ze Starbucksa przez megafon został ogłoszony przylot jego samolotu. Wstałam z miejsca żeby chwilę później zobaczyć swojego chłopaka z ogromną walizką idącego w moją stronę. Uśmiechnęłam się słabo. On też nie był najszczęśliwszy.
- Hej.
- Cześć. Co tam?- a spoko. Zdradziłam cię z chłopakiem, którego kocham ale on mnie nie więc możemy dalej być słodką parą i zachwywać się jakby nic się nie stało-dobrze a jak ma być? Lepiej opowiadaj jak Nowy Jork?
- Dobrze. Wszystko gotowe na przeprowadzkę i ... przespałem się z jedną laską. Ale nie złość się. Proszę. To nic nie znaczyło.
- Nie, spoko. Fajnie wiedzieć. Coś jeszcze masz do powiedzenia?
- No i ona czeka aż się tam przeprowadzę. Ash wiesz, że to nie miało szansy wypalić, prawda? Wyjeżdżamy do różnych miast na różnych kontynentach i..
- Nie. Nie mów nic. Po prostu nie dawaj znaku życia. Nie chcę cię znać- łza spłynęła po moim policzku. Wzięłam torbę z siedzenia i wyszłam zostawiając go samego ale to mnie teraz najmniej obchodziło. Zadzwoniłam do Lilly żeby po mnie przyjechała. Gdy wyszłam z budynku łzy wypłynęły niczym wodospad. Usiadłam na ławce wiedząc że chwilę zajmie zanim szanowna dama ruszy się z miejsca żeby po mnie podjechać. A czekanie jeszcze pogorszyło sytuację. Płakałam jak nigdy. Jeden chłopak mnie nie kocha, drugi który być może przez sekundę swojego życia mnie kochał wykorzystując ogromną odległość między nami zdradził mnie. To było gorsze niż wszystko co kiedykolwiek czułam. Uczucie, które rozbijało mnie na kawałeczki których nie sposób pozbierać. Dlaczego musiało mi się to stać? I dlaczego obaj na raz? Jeden mógł trochę poczekać to cierpienie rozłożyłoby się w czasie bo podwójny ból jest nie do zniesienia.
-Wsiadasz?- usłyszałam dobrze znany mi, ochrypnięty głos z wnętrza stojącego przede mną samochodu.
- Nie płacz już. Nie był ciebie warty- wysiadł i przytulił mnie.
- Ja na jego miejscu nie pozwoliłbym ci odejść.
_________________________
Krótki trochę kiczowaty ale zadziało się troszeczkę ;)
Mam kilka ogłoszeń:
1. Strzasznie przepraszam ale gimnazjum okazało się nienajłatwiejszą sprawą. Cały czas mam coś do wykucia na pamięć lub szybkiego nauczenia się. Poza tym od września mam dwa instrumenty a w styczniu egzaminy więc dostałam już utwory do przygotowania na egzamin i muszę spiąć tyłek i to porządnie żeby się wyrobić :/
2. Ostatnio straciłam zupełnie chęć na pisanie. Rozdział miałam od dawna w głowie mniej więcej poukładany ale nie umiałam się zebrać żeby to napisać.
3. Nie mam zupełnie motywacji z Waszej strony. Dużo osób czyta mało komentuje co jest bardzo przykre ;( ale cóż... Wasz wybór :(
4. Pisania nie przerwę bo choć ostatnie rozdziały wychodzą kiczowate to wkręciłam się w tą historię i nie chcę zostawić kolejnego opowiadania bez zakończenia.
5. Pisanie mnie odstresowuje i zajmuje mi bardzo dużo czasu co przyda się w najbliższym czasie ponieważ w czerwcu jadę do Wiednia na OTRAT i nie mogę się doczekać a czekanie mnie wykańcza dlatego muszę sobie zająć jakoś tą niewielką ilość wolnego czasu ale chcę też pisać DLA KOGOŚ. Dlatego jak tutaj nie wypali to przeniosę się całkiem na Wattpada ponieważ tam pierwszy rozdział został przeczytany przez dużo osób i dostałam dużo gwiazdek więc być może kontynuacja nie pojawi się tutaj tylko tam.
PRZEPRASZAM ZA LUKĘ W ROZDZIAŁACH ALE NIE DAŁAM RADY I MAM NADZIEJĘ ŻE NASTĘPNE POJAWIĄ SIĘ SZYBCIEJ ;)

Ps. Rozdział nie sprawdzany przepraszam za błędy ;)

środa, 27 sierpnia 2014

Rozdział 17

- Ty..ty mnie kochasz?- zapytałam niepewnie.
- Nie, oczywiście, że nie. Nie spotykam się z dziewczynami.
Ałć, zabolało. I to bardzo.
- A ty?
- Nie wiem. Mam chłopaka ale do ciebie czuję dużo więcej niż do niego.
- Że co? Ty się we mnie zakochałaś?!- zapyt drwiąco.
- Nie wiem! A nawet jeśli, to ciebie i tak to nie obchodzi. Dziwki na jedną noc są dla ciebie nieprzekraczalną granicą co nie?!- z moich oczu wypłynął wodospad łez
- A żebyś wiedziała!!
Wrócił do samochodu i odjechał. Rozpłakałam się na dobre. Weszłam do domu zastanawiając się czemu wcześniej to powiedział. Nie rozumiem tego człowieka. Najpierw piepszy coś o jakimś gangu i nie spuszcza mnie z oka a potem drwi ze mnie i zostawia mnie całkiem samą.
Poprawiłam makijaż i zebrałam się do kupy po czym poszłam się spakować a raczej wrzucić do torby rzeczy do spania, coś na jutro i kosmetyczkę.
Gdy byłam gotowa zrobiłam sobie kawę i rozłożyłam się wygodnie na kanapie oglądając jakiś serial. Nim się obejrzałam Lilly zadzwoniła do drzwi.
- Cześć!
- Siemka
- Płakałaś- stwierdziła przyglądając się mojej twarzy.
- Skąd wiesz?
Popatrzała się na mnie z podniesioną brwią.
- Znowu on?
Tylko skinęłam głową na co mocno mnie przytuliła. Cieszę się, że ją mam. Że mnie wspiera i pomaga gdy wpakuję się w największe gówno.
- Jeszcze oberwie za to co ci robił. Osobiście mu wpierdole.
- Uspokój się. To nie jego wina, że się w nim zakochałam. Ale teraz już nieważne. Niech robi co chce i z kim chce. Jasno dał mi do zrozumienia, że nic do mnie nie czuje więc muszę zacząć żyć.
* Harry
- Bez niego- skończyła mówić i znów się rozpłakała. Podsłuchiwałem tak już dobre kilka minut. I co ja do kurwy nędzy najlepszego zrobiłem?! Nigdy nie skrzywdziłem dziewczyny i nie spodziewałem się, że skrzywdzę dziewczynę, na której naprawdę mi zależy. Ale stało się. Wystraszyłem się, że mnie wyśmieje i stracę swoją reputację ale teraz to ona płacze i zaczyna sobie układać życie jak sądzę z tym całym sukinsynem Leonem. "Dobra, nie ważne. Mam na to wyjebane i wracam do domu." pomyślałem i tak zrobiłem. Tylko problem w tym, że zapomnieć też nie jest tak prosto jak się wydaje....
____________________________
Kurde... wyszedł strasznie krótki, chaotyczny i nudny. Chciałam tylko wyjaśnić wszystko i pokazać tą sytuację z perspektywy obu osób i mam nadzieję, że chociaż to mi się udało. Poza tym przepraszam za tą wielką przerwę ale rozdział w ogóle mi nie szedł a swoją drogą zaczęła się szkoła i nie miałam w ogóle czasu.
I MALEŃKA PROŚBA
proszę każdą osobę, która przeczyta o komentarz. Może być kropka, przecinek COKOLWIEK bo nie wiem czy opłaca mi się tu pisać czy tylko na wattpadzie na którego zapraszam
ILYSM x

sobota, 16 sierpnia 2014

Rozdział 16

Obudził mnie hałas na zewnątrz. Sąsiadom znowu nie odpala auto i krzyczą na siebie nawzajem. Zerknęłam na zegarek.
- 5:30 no ekstra! Wcześniej kłócić się nie dało co nie?! Ohhhh- opadłam na łóżko. Bezskutecznie próbowałam zasnąć ale stwierdziłam, że już nic z tego i poszłam pod prysznic.
Ciepła woda spływająca po moim ciele rozluźniła mnie i zmyła oznaki niewyspania.
Po pół godzinie relaksu ubrałam się, umalowałam i spięłam włosy, po czym poszłam zrobić sobie herbatę i śniadanie. Płatki i owoce zalałam jogurtem i z kubkiem herbaty w drugiej ręce usiadłam przy wyspie. Nie spieszyło mi się w ogóle więc skończyłam jeść o wpół do ósmej. Powoli założyłam moje ukochane vansy i wyszłam klucząc dom. Harry stał oparty o maskę samochodu wyraźnie zniecierpliwiony.
- Cześć- powiedziałam mijając go i siadając na miejscu pasażera. Pisałam do Lilly że nie musi po mnie przyjeżdżać gdy on wsiadł i odpalił silnik. Gdy skończyłam zablokowałam ekran i oparłam głowę o szybę zamykając oczy.
- Nie zamierzasz dziś mówić że nie musiałem przyjeżdżać i sama być dotarła?- zapytał wyraźnie rozbawiony moją zmianą nastawienia.
- Chętnie zostałabym w łóżku bo jestem strasznie zmęczona i nic mi się nie chce ale muszę iść do pracy a potem z Lilly jedziemy za miasto na spotkanie a w ogóle nie mam na to ochoty i najlepsze jest to że nie damy rady wrócić dzisiaj do domu a spanie w hotelu jest o wiele gorsze niż w moim własnym łóżku więc możesz po prostu odstawić mnie do pracy i nie zadawać pytań?- wpatrywał się we mnie nie wiedząc co powiedzieć- proszę??
- Dla ciebie wszystko- uśmiechnął się i skupił na drodze. Znów zamknęłam oczy próbując nastawić się psychicznie na ten długi dzień.
W pracy czas mijał mi dość szybko i zanim się obejrzałam było już przed 4.
"Jeszcze kilku klientów i koniec na dziś"- pomyślałam biorąc notes i długopis z lady. Podeszłam do jedynej nieobsłużonej osoby. Lilly.
- Dzień dobry. Co podać?- uśmiechnęłam się szeroko.
- Małą kawę i ciebie na wynos- uśmiechnęła się przytulając mnie.
- Bardzo śmieszne. Kawa za minutę ja niestety za pięć- posłałam jej smutną minę i poszłam robić kawę. Gdy była gotowa zaniosłam jej na stolik i poszłam się przebrać.
- Jak tam twój ochroniarz?
- Nawet nic nie mów. Nie mogę sama przejść przez ulicę- powiedziałam siadając by zaczekać aż primadonna wypije swoją kawę.
- Ja przecież nic nie mówię. Tak tylko pytam. Wiesz. Muszę znać wszystkie szczegóły.
- Wiesz, że cię nienawidzę?
- Ja cię bardziej- posłała mi buziaka.
- Możemy iść?
- Tak. Zapłacę jutro-powiedziała do Chrisa zbierającego zamówienie stolik obok.
- Skąd mam wiedzieć czy mogę pani zaufać?
- Też cię kocham- przytuliła go. Ja zrobiłam to samo i wyszłyśmy. Przed budynkiem od razu zobaczyłam Harry'ego tradycyjnie opierającego się o maskę.
- Będę u ciebie za godzinę bo nie zdążymy tam zajechać przed nocą.
- Ok. Będę czekać- przytuliłam ją i poszłam do samochodu Harry'ego.
- Cześć.
- Hej.
- Mnie już nie przytulisz?
- Serio ci na tym zależy?
Przytaknął głową robiąc smutną minkę.
- No dobra- przytuliłam go.
- Jak wszyscy przyjaciele to wszyscy.
- Kto powiedział że się przyjaźnimy?
- A kto, że nie?
- Już nic nie mówię.
- I bardzo dobrze- otworzył mi drzwi a gdy wsiadłam zajął swoje miejsce i odjechaliśmy.
- To gdzie jedziecie?
- Na spotkanie z jakąś babką w sprawie studiów.
- Jadę z wami.
- Co? Nie!!!
- Będę po was za godzinę.
- Nie! Nie będziesz decydował o moim życiu i nigdzie z nami nie jedziesz! Czy nie mogę czasami spędzić dobę sama z przyjaciółką?!
- Nie! Wiesz jak jest i...
- Nie nie wiem! Z tego co mi powiedziałeś wiem tylko to, że mogę dostać kulką w głowę lub zostać porwana i zabita w każdy inny sposób i nic więcej do cholery nie rozumiem!!!- zatrzymał się pod moim domem i wysiadłam trzaskając drzwiami.
- Po prostu pozwól się chronić!- wysiadł i poszedł za mną pod dom- kocham cię i nie chcę żeby coś ci się stało czy to jest aż tak kurewsko trudne do zrozumienia?!?!
Odwróciłam się.
- Że co?!?!
________________________________________________________
YAY !!! Mamy następny!!!! Tak wiem, obiecałam go do końca tygodnia i prawie się nie wyrobiłam ale jest! I tak, wiem i przepraszam, że urwałam w takim momencie ale nie chciałam ciągnąć akcji dalej mimo, że rozdział i tak jest krótki. W każdym razie Harry powiedział kilka słów za dużo i ujawnił swoje uczucia...
Ale nie będę Wam spojlerować i wszystko wyjaśni się być może już w następnym rozdziale ;)
ILYSM.x

niedziela, 10 sierpnia 2014

Wattpad

Hej misiaki ;)
Nie  to nie rozdział ;(
W nocy wróciłam z wakacji a rozdział się pisze tylko nie miałam czasu go skończyć ;'(
Chciałam Wam powiedzieć, że Unsafe znajdziecie na Wattpadzie !! ;) Dodałam już prolog i 2 rozdziały więc jeśli ktoś dopiero dołączył do moich czytelników i nie chce mu się nadrabiać tych 15 rozdziałów na raz to tam będą dodawane od początku ;) Tak jak tutaj liczę na komentarze i gwiazdki i do następnego, który zamierzam dodać do końca tygodnia ;)

Opowiadanie na wattpadzie ma tytuł taki jak tutaj Unsafe i możecie go znaleźć pod tytułem lub na moim profilu OlciaXx

                        Kocham Was całym serduchem. x ;)

środa, 9 lipca 2014

Rozdział 15

- Cześć!
- Hej!- wstała i przytuliła się do mnie- kto to ma takie szczęście i podwozi moją siostrę?
- Znajomy. Nikt ważny.
- Ale auto ma......
- Oj nie przesadzaj. Lepiej opowiadaj co tam u ciebie?
Kiedyś byłyśmy na prawdę blisko. Alex była od zawsze moją najlepszą przyjaciółką, a czasami jedyną. Rozmawiałyśmy o wszystkim. Wiedziałyśmy wszystko o swoich życiach miłosnych i towarzyskich. Od pół roku strasznie mi tego brakowało. Miałam co prawda Lilly ale nigdy nie zastąpiłaby mi siostry.

Rozmawiałyśmy kilka godzin dosłownie o wszystkim. Leo dzwonił że jest na miejscu więc kolejne tematy się nasunęły.
Koło północy, gdy zamykali lokal zadzwoniłam do Harry'ego żeby po mnie przyjechał. Po Alex przyjechał tata więc musiałam chwilę poczekać. Cały czas miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje a gdy wsiadłam do samochodu chłopaka zniknął.
- Cześć. Jak było?
- Dobrze. Dużo mnie ominęło w jej życiu.
- To fajnie.
- Na prawdę nie musisz tego robić. Sama dotarłabym do domu.
- Nie mów tak. Jak bym nie chciał to nie ruszyłbym się z miejsca.
- Na pewno miałeś plany na dziś.
- Tak, miałem. Zawieźć cię do restauracji a potem bezpiecznie odwieźć do domu. Nigdy więcej nie wracajmy do tego tematu. Proszę.....
- Dlaczego nie da się z tobą wygrać?
- Już nieraz ci się prawie udało. Byłaś strasznie wkurwiająca.
- Oh dziękuję ci za komplement.
- Dla ciebie wszystko- uśmiechnął się na chwilę odwracając wzrok od drogi. Chwilę później podjechaliśmy pod mój dom. Zobaczyłam, że jakiś samochód, który widziałam czekając na Harry'ego zatrzymał się ulicę dalej. Teraz zaczęłam się bać. Chciałam jak najszybciej powiedzieć Harry'emu ale nie zrobię tego tu bo pójdzie i zatłucze na śmierć tego gościa.
- Wejdziesz?
- Jest po północy.
- No i co z tego? Mam lody i szafę pełną filmów. Chcesz żebym cię lepiej poznała.....
- No dobra. Ale tylko jeden film.
- Tylko jeden- uśmiechnęłam się szeroko na to, że się zgodził i poszłam otworzyć drzwi.
* Harry
Zgodziłem się zostać na jeden film. Była taka słodka jak prosiła....Nie. Stop. Mam tylko zabić tego chuja i wykonać zadanie. Tylko, że....nie potrafię. Im więcej o niej wiem i spędzam z nią więcej czasu, tym bardziej zależy mi na jej zdrowiu i życiu, tym badziej chcę sprawić żeby była bezpieczna, tym bardziej chcę ją mieć przy sobie. Sam tego nie rozumiem i wiem, że to głupie ale tak jest. Muszę ją chronić i to jest mój cel i zajęcie póki tamci nie odpuszczą. Jest tyle lasek w Londynie a oni musieli chcieć Ashley. I tak mam na głowie swoje zadanie a oni jeszcze komplikują sprawę.
- To co oglądamy?
- A co chcesz?
- Uwielbiam Batmana i Iron-Mana.
- Batman. Mój ulubiony. Włączyła film a ja usiadłem na kanapie. Podała mi pilota a sama poszła do kuchni. Wróciła chwilę później z dwoma pudełkami lodów. Podała mi jedno i zajęła miejsce koło mnie.
- Chyba ktoś mnie śledzi- powiedziała ze strachem w głosie. Prawie wyplułem to co miałem w buzi.
- Co? Kiedy?
- Jak czekałam na ciebie przed restauracją jakiś gość stał niedaleko i mnie obserwował. Potem przyjechałeś i zniknął ale ktoś jechał za nami aż tu, pod dom. Harry, boję się. Powiedz mi o co chodzi- prawie płakała. Musiałem jej powiedzieć chociaż część tego co się dzieje.
- Posłuchaj. Są tacy ludzie, którzy chcą cię mieć.
- Po co?
- Lubią bawić się dziewczynami i zabijać. Szukają okazji żeby cię złapać i zemścić się na nas.
- Że co? Dlaczego się mszczą?
- Nie mogę ci na razie nic więcej powiedzieć.
- To co ja mam teraz robić?
Była roztrzęsiona i ledwo powstrzymywała łzy.
- Pozwól mi cię chronić. Zrobię wszystko zeby nic ci się nie stało. Poprostu mi zaufaj.
- Ufam ci Harry- uśmiechnęła się lekko i przytuliła się do mnie.
***
Ktoś chce mnie gwałcić a potem zabić.
Tylko tyle do mnie dotarło.
Od poznania Harry'ego całe moje życie się zmieniło. Nie jest nudne ani bezpieczne. Wręcz przeciwnie pełne strachu i łez. On sam ranił mnie a teraz chce chronić. Czemu wszystko jest takie popiepszone! Nic się nie klei i nie ma sensu.
- Dlaczego mnie chronisz?
- Co?
- Dlaczego to robisz? Równie dobrze mógłbyś pozwolić mnie zabić i nie robić nic.
Potarł ręką kark i przeczesał dłonią włosy.
- Nie wiem. Sam tego nie rozumiem...po prostu..oh czuję, że muszę cię chronić i zależy mi na tobie i twoim życiu. Nie wybaczyłbym sobie jeśli coś by ci się stało- popatrzał się w moje oczy i pocałował mnie.
Całowaliśmy się dłuższą chwilę aż przypomniałam sobie. Leo.
- Harry ja nie mogę- powiedziałam w jego usta. Odepchnęłam się od niego- ja mam chłopaka!- prawie krzyknęłam.
Odsunął się ode mnie. Trwała niezręczna cisza po czym wstał.
- Zapomnijmy o tym. Nic się nie stało. Będę jutro o 7:30. Zamknij wszystkie okna i wszystkie drzwi. W razie czegoś dzwoń. Dobranoc- mruknęłam ciche "dobranoc" unikając jego wzroku. Na moich policzkach na pewno pojawiły się wielkie czerwone plamy. Zauważył to i nic więcej nie mówiąc wyszedł.
- Dobra Ashley ogarnij się- powiedziałam sama do siebie. Upewniając się, że wszystko jest porządnie zamknięte poszłam pod prysznic i położyłam się spać.

_____________________________
Rozdział nie sprawdzany. Myślę że może być ;)
Komentować, oceniać
Love Ya xx

poniedziałek, 7 lipca 2014

Rozdział 14

Pojechałam do Lilly oddać jej samochód. Jak zwykle zasiedziałam się u niej. Wyszłam po kilku godzinach jak stwierdziłam, że zaczyna robić się ciemno.
Dotarłam do domu. Na podjeździe stał czarny Camaro i oparty o niego....Harry. Ile on ma do cholery samochodów?
- Idź stąd. Dlaczego w ogóle tu jesteś?
- Witaj, ciebie też miło widzieć.
Przeczesałam ręką włosy.
- Dobra powiedz mi czego chcesz i idź już- weszłam do mieszkania zostawiając otwarte drzwi. I tak by wszedł więc czy zostawiłam otwarte czy bym zamknęła żadna różnica. Usiadłam na kanapie czekając aż zrobi to samo.
- Więc?- zapytałam gdy zajął miejsce obok mnie.
- Dlaczego mnie nie lubisz?
- Że co?
- Dlaczego mnie nie lubisz?
- A dlaczego miałabym? Nie znam cię dobrze ale słyszałam dużo na twój temat a przynajmniej wystarczająco żeby móc cię nie lubić.
- Ludzie nie mówią prawdy. Nie jestem taki jak w tych opowieściach.
- Skąd mam mieć pewność, że mogę ci wierzyć?
- Nie musisz mi wierzyć. Sama możesz się o tym przekonać.
- Jak?
- Normalnie. Będę jutro o 15- wstał z kanapy i wyszedł zamykając drzwi. Chwilę potem przez otwarte okno usłyszałam jak odjeżdża.
- Co to było do cholery?- powiedziałam sama do siebie. Zrobiłam sobie herbatę i usiadłam w ogrodzie.
Postanowiłam zadzwonić do siostry.
- Halo?
- Siemka młoda. Co tam?
- A nic. Siedzę w domu i nie mam nic do roboty.
- Spotkajmy się w centrum na kawie. Dużo straciłyśmy przez te pół roku.
- Jasne. To za godzinę?
- Tak. Do zobaczenia- rozłączyłam się. Dawno nie rozmawiałam z nią jak siostra z siostrą i bardzo mi tego brakowało. Ucieszyłam się na spotkanie tym bardziej, że spotkamy się pierwszy raz od dawna sam na sam, bez rodziców i będziemy mogły normalnie porozmawiać.
Skończyłam moją herbatę po czym ubrałam się w jeansy, bluzkę i brązowy sweter. Włosy związałam w kucyk i wyszłam z domu. Robiło się ciemno bo było już po 9 ale w miarę ciepło jak na wiosenny wieczór.
- Co robisz poza domem o tej porze?
- A dlaczego mnie śledzisz?- próbowałam przyśpieszyć kroku ale chłopak szedł koło mnie cały czas- nie masz nic innego do roboty?
- Nope... Odpowiesz na moje pytanie?
- Idę do centrum na kawę z siostrą.
- O 9 wieczorem?
- A co w tym złego?
- Ktoś może cię skrzywdzić.
- Za chwilę będę na miejscu więc nic mi się nie stanie.
- Nie kłam. Jeszcze dobre pół godziny drogi przed tobą. Podwiozę cię.
- Nie musisz ja...
- Zawiozę cię i koniec. Chciałaś mnie lepiej poznać czyż nie?
- A co to ma do rzeczy?
- W samochodzie człowiek szybciej otwiera się przed kimś.
- No dobra....- poszłam za nim. Wsiadłam do czarnego Range Rovera.
- Czemu jesteś taka zimna i oschła?
Zdziwiłam się ale po chwili zdałam sobie sprawę że ma rację. Patrzę na niego z perspektywy tego co ludzie mówią zamiast dowiedzieć się jak jest naprawdę. On się stara zdobyć moje zaufanie a ja nawet nie daję mu takiej szansy.
- Naprawdę cię przepraszam. Zachowuję się jak ostatnia suka zamiast spróbować ci zaufać. Możemy zacząć jeszcze raz?- podałam mu rękę. Uścisnął ją a na jego twarzy smutek zastąpił szeroki uśmiech.
- Jestem Ashley Stone. Miło mi cię poznać.
- Harry Styles. Mi równiesz jest miło panią poznać. Gdzie szanowna pani sobie życzy?
- Do centrum poproszę- zaczęłam się śmiać, co zielonooki odwzajemnił tym samym.
- Więc ile masz lat?
- 20. Ty 18 prawda?
- Skąd wiesz?
- Takie rzeczy się wie. Wiem też, że za 3 tygodnie masz urodziny a twojego chłopaka nie będzie w kraju i nawet do ciebie nie zadzwoni bo nie ma o nich bladego pojęcia.
- Nic mu nie mówiłam. Nie chcę żadnych prezentów ani żeby odkładał swoje plany z powodu moich urodzin. Poza tym nie jesteśmy razem tak długo by musiał o nich pamiętać.
- My znamy się od- spojrzał na zegarek- pięciu minut....
- Wróć, od kilku miesięcy......
- Ale rozmawiamy normalnie pierwszy raz a ja już wiem o twoich urodzinach i pamiętam o nich cały czas.
- Ale na pewno nie wiesz o nich ode mnie. A od niego nie wymagam pamiętania o tym.
- Ale w głębi duszy będzie ci przykro jeśli nawet nie zadzwoni...
I kolejny raz ma rację.
- Dobra zmieńmy temat. Masz pracę?
- Pracuję w wydawnictwie. Czytam rękopisy.
- Ale na pewno to nie jest twoje jedyne źródło zarobków.
- Masz rację ale nie rozmawiajmy teraz o tym.
- Dlaczego?
- Nie chcę żebyśmy znowu byli w punkcie wyjścia.
Nic już nie powiedziałam. Nie chciałam znów zepsuć tego "czegoś" czymkolwiek to jest, co udało nam stworzyć.
- Zadzwoń jak będziesz chciała wracać do domu- zatrzymał się przed restauracją w której byłam umówiona z Alex.
- Ale ja przecież...
- Nie. Będzie późno i nie chcę żeby coś ci się stało.
- Ale ty masz swoje życie. Nie możesz cały czas mnie pilnować.
- Dlaczego?
- Masz swoich znajomych i na pewno mnóstwo rzeczy do roboty zamiast robienia za mojego szofera.
- Moi znajomi są naszymi znajomymi. Badzo cię polubili i czekają na następne spotkania. Poza tym nie, nie mam nic do roboty a muszę cię chronić.
- Dlaczego?
- Ugh proszę. Powiem ci innym razem tylko obiecaj mi że jak będziesz gdzieś wieczorem szła albo cokolwiek będzie nie tak lub będziesz miała nawet najgłupsze wrażenie że coś się stanie dzwoń do mnie. Nie ważne o jakiej porze dnia czy nocy. Obiecasz mi to???
Co to miało być? Co do kurwy nędzy może mi się stać?
- Tak jeśli ty obiecasz, że powiesz mi co się do cholery dzieje?
- Dobrze ale nie teraz. Zadzwoń jak skończycie. Będę u Liama niedaleko.
- Spoko, cześć- wyszłam z auta i poszłam do stolika przed lokalem gdzie siedziała moja siostra.
________________________
Czytasz=Skomentuj ;)

środa, 2 lipca 2014

...

A więc tak...
1.  Druga część 13 rozdziału jest prawie gotowa. Zamierzam ją dodać do końca tygodnia. Nie udało mi się skończyć jej wcześniej bo próbuję dostać się do gimnazjum a to, niestety, jest ważniejsze niż pisanie ;(

2. W wakacje będę pisać kiedy tylko będę mogła i nie będę mogła czyli ogólnie cały czas. Wyjeżdżam prawdopodobnie dopiero pod koniec lipca a gdy wrócę jadę gdzieś indziej więc w sierpniu nie będzie mnie za bardzo w domu. Na szczęście istnieje internet w telefonie więc leżąc na plaży na pewno będę coś tworzyć.

3. Jest mi strasznie przykro, że tylko 1 lub 2 osoby komentują. Udostępniałam bloga gdzie się dało i nie wierzę, że nikt nie zobaczył albo przeczytał opowiadania. Poza tym widzę ile osób wchodzi i czyta poszczególne opowiadania i nie komentuje. Inni blogerzy wiedzą jak to jest gdy nie ma się komentarzy na blogu. Dlatego kolejny raz proszę o komentarze. Wiem, że jestem już nudna, piszę ciągle o tym samym itp, itd ale tak jest. Ja nie mam motywacji więc Wy nie macie często rozdziałów. I tak będzie.
brak komentarzy = brak rozdziałów ;(

A teraz kończę moje nudne monologi i kończę ten rozdział a Was proszę o komy i udostępnianie opowiadania (jeśli chcecie i Wam się podoba)
Love yaaa xx