środa, 9 lipca 2014

Rozdział 15

- Cześć!
- Hej!- wstała i przytuliła się do mnie- kto to ma takie szczęście i podwozi moją siostrę?
- Znajomy. Nikt ważny.
- Ale auto ma......
- Oj nie przesadzaj. Lepiej opowiadaj co tam u ciebie?
Kiedyś byłyśmy na prawdę blisko. Alex była od zawsze moją najlepszą przyjaciółką, a czasami jedyną. Rozmawiałyśmy o wszystkim. Wiedziałyśmy wszystko o swoich życiach miłosnych i towarzyskich. Od pół roku strasznie mi tego brakowało. Miałam co prawda Lilly ale nigdy nie zastąpiłaby mi siostry.

Rozmawiałyśmy kilka godzin dosłownie o wszystkim. Leo dzwonił że jest na miejscu więc kolejne tematy się nasunęły.
Koło północy, gdy zamykali lokal zadzwoniłam do Harry'ego żeby po mnie przyjechał. Po Alex przyjechał tata więc musiałam chwilę poczekać. Cały czas miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje a gdy wsiadłam do samochodu chłopaka zniknął.
- Cześć. Jak było?
- Dobrze. Dużo mnie ominęło w jej życiu.
- To fajnie.
- Na prawdę nie musisz tego robić. Sama dotarłabym do domu.
- Nie mów tak. Jak bym nie chciał to nie ruszyłbym się z miejsca.
- Na pewno miałeś plany na dziś.
- Tak, miałem. Zawieźć cię do restauracji a potem bezpiecznie odwieźć do domu. Nigdy więcej nie wracajmy do tego tematu. Proszę.....
- Dlaczego nie da się z tobą wygrać?
- Już nieraz ci się prawie udało. Byłaś strasznie wkurwiająca.
- Oh dziękuję ci za komplement.
- Dla ciebie wszystko- uśmiechnął się na chwilę odwracając wzrok od drogi. Chwilę później podjechaliśmy pod mój dom. Zobaczyłam, że jakiś samochód, który widziałam czekając na Harry'ego zatrzymał się ulicę dalej. Teraz zaczęłam się bać. Chciałam jak najszybciej powiedzieć Harry'emu ale nie zrobię tego tu bo pójdzie i zatłucze na śmierć tego gościa.
- Wejdziesz?
- Jest po północy.
- No i co z tego? Mam lody i szafę pełną filmów. Chcesz żebym cię lepiej poznała.....
- No dobra. Ale tylko jeden film.
- Tylko jeden- uśmiechnęłam się szeroko na to, że się zgodził i poszłam otworzyć drzwi.
* Harry
Zgodziłem się zostać na jeden film. Była taka słodka jak prosiła....Nie. Stop. Mam tylko zabić tego chuja i wykonać zadanie. Tylko, że....nie potrafię. Im więcej o niej wiem i spędzam z nią więcej czasu, tym bardziej zależy mi na jej zdrowiu i życiu, tym badziej chcę sprawić żeby była bezpieczna, tym bardziej chcę ją mieć przy sobie. Sam tego nie rozumiem i wiem, że to głupie ale tak jest. Muszę ją chronić i to jest mój cel i zajęcie póki tamci nie odpuszczą. Jest tyle lasek w Londynie a oni musieli chcieć Ashley. I tak mam na głowie swoje zadanie a oni jeszcze komplikują sprawę.
- To co oglądamy?
- A co chcesz?
- Uwielbiam Batmana i Iron-Mana.
- Batman. Mój ulubiony. Włączyła film a ja usiadłem na kanapie. Podała mi pilota a sama poszła do kuchni. Wróciła chwilę później z dwoma pudełkami lodów. Podała mi jedno i zajęła miejsce koło mnie.
- Chyba ktoś mnie śledzi- powiedziała ze strachem w głosie. Prawie wyplułem to co miałem w buzi.
- Co? Kiedy?
- Jak czekałam na ciebie przed restauracją jakiś gość stał niedaleko i mnie obserwował. Potem przyjechałeś i zniknął ale ktoś jechał za nami aż tu, pod dom. Harry, boję się. Powiedz mi o co chodzi- prawie płakała. Musiałem jej powiedzieć chociaż część tego co się dzieje.
- Posłuchaj. Są tacy ludzie, którzy chcą cię mieć.
- Po co?
- Lubią bawić się dziewczynami i zabijać. Szukają okazji żeby cię złapać i zemścić się na nas.
- Że co? Dlaczego się mszczą?
- Nie mogę ci na razie nic więcej powiedzieć.
- To co ja mam teraz robić?
Była roztrzęsiona i ledwo powstrzymywała łzy.
- Pozwól mi cię chronić. Zrobię wszystko zeby nic ci się nie stało. Poprostu mi zaufaj.
- Ufam ci Harry- uśmiechnęła się lekko i przytuliła się do mnie.
***
Ktoś chce mnie gwałcić a potem zabić.
Tylko tyle do mnie dotarło.
Od poznania Harry'ego całe moje życie się zmieniło. Nie jest nudne ani bezpieczne. Wręcz przeciwnie pełne strachu i łez. On sam ranił mnie a teraz chce chronić. Czemu wszystko jest takie popiepszone! Nic się nie klei i nie ma sensu.
- Dlaczego mnie chronisz?
- Co?
- Dlaczego to robisz? Równie dobrze mógłbyś pozwolić mnie zabić i nie robić nic.
Potarł ręką kark i przeczesał dłonią włosy.
- Nie wiem. Sam tego nie rozumiem...po prostu..oh czuję, że muszę cię chronić i zależy mi na tobie i twoim życiu. Nie wybaczyłbym sobie jeśli coś by ci się stało- popatrzał się w moje oczy i pocałował mnie.
Całowaliśmy się dłuższą chwilę aż przypomniałam sobie. Leo.
- Harry ja nie mogę- powiedziałam w jego usta. Odepchnęłam się od niego- ja mam chłopaka!- prawie krzyknęłam.
Odsunął się ode mnie. Trwała niezręczna cisza po czym wstał.
- Zapomnijmy o tym. Nic się nie stało. Będę jutro o 7:30. Zamknij wszystkie okna i wszystkie drzwi. W razie czegoś dzwoń. Dobranoc- mruknęłam ciche "dobranoc" unikając jego wzroku. Na moich policzkach na pewno pojawiły się wielkie czerwone plamy. Zauważył to i nic więcej nie mówiąc wyszedł.
- Dobra Ashley ogarnij się- powiedziałam sama do siebie. Upewniając się, że wszystko jest porządnie zamknięte poszłam pod prysznic i położyłam się spać.

_____________________________
Rozdział nie sprawdzany. Myślę że może być ;)
Komentować, oceniać
Love Ya xx

poniedziałek, 7 lipca 2014

Rozdział 14

Pojechałam do Lilly oddać jej samochód. Jak zwykle zasiedziałam się u niej. Wyszłam po kilku godzinach jak stwierdziłam, że zaczyna robić się ciemno.
Dotarłam do domu. Na podjeździe stał czarny Camaro i oparty o niego....Harry. Ile on ma do cholery samochodów?
- Idź stąd. Dlaczego w ogóle tu jesteś?
- Witaj, ciebie też miło widzieć.
Przeczesałam ręką włosy.
- Dobra powiedz mi czego chcesz i idź już- weszłam do mieszkania zostawiając otwarte drzwi. I tak by wszedł więc czy zostawiłam otwarte czy bym zamknęła żadna różnica. Usiadłam na kanapie czekając aż zrobi to samo.
- Więc?- zapytałam gdy zajął miejsce obok mnie.
- Dlaczego mnie nie lubisz?
- Że co?
- Dlaczego mnie nie lubisz?
- A dlaczego miałabym? Nie znam cię dobrze ale słyszałam dużo na twój temat a przynajmniej wystarczająco żeby móc cię nie lubić.
- Ludzie nie mówią prawdy. Nie jestem taki jak w tych opowieściach.
- Skąd mam mieć pewność, że mogę ci wierzyć?
- Nie musisz mi wierzyć. Sama możesz się o tym przekonać.
- Jak?
- Normalnie. Będę jutro o 15- wstał z kanapy i wyszedł zamykając drzwi. Chwilę potem przez otwarte okno usłyszałam jak odjeżdża.
- Co to było do cholery?- powiedziałam sama do siebie. Zrobiłam sobie herbatę i usiadłam w ogrodzie.
Postanowiłam zadzwonić do siostry.
- Halo?
- Siemka młoda. Co tam?
- A nic. Siedzę w domu i nie mam nic do roboty.
- Spotkajmy się w centrum na kawie. Dużo straciłyśmy przez te pół roku.
- Jasne. To za godzinę?
- Tak. Do zobaczenia- rozłączyłam się. Dawno nie rozmawiałam z nią jak siostra z siostrą i bardzo mi tego brakowało. Ucieszyłam się na spotkanie tym bardziej, że spotkamy się pierwszy raz od dawna sam na sam, bez rodziców i będziemy mogły normalnie porozmawiać.
Skończyłam moją herbatę po czym ubrałam się w jeansy, bluzkę i brązowy sweter. Włosy związałam w kucyk i wyszłam z domu. Robiło się ciemno bo było już po 9 ale w miarę ciepło jak na wiosenny wieczór.
- Co robisz poza domem o tej porze?
- A dlaczego mnie śledzisz?- próbowałam przyśpieszyć kroku ale chłopak szedł koło mnie cały czas- nie masz nic innego do roboty?
- Nope... Odpowiesz na moje pytanie?
- Idę do centrum na kawę z siostrą.
- O 9 wieczorem?
- A co w tym złego?
- Ktoś może cię skrzywdzić.
- Za chwilę będę na miejscu więc nic mi się nie stanie.
- Nie kłam. Jeszcze dobre pół godziny drogi przed tobą. Podwiozę cię.
- Nie musisz ja...
- Zawiozę cię i koniec. Chciałaś mnie lepiej poznać czyż nie?
- A co to ma do rzeczy?
- W samochodzie człowiek szybciej otwiera się przed kimś.
- No dobra....- poszłam za nim. Wsiadłam do czarnego Range Rovera.
- Czemu jesteś taka zimna i oschła?
Zdziwiłam się ale po chwili zdałam sobie sprawę że ma rację. Patrzę na niego z perspektywy tego co ludzie mówią zamiast dowiedzieć się jak jest naprawdę. On się stara zdobyć moje zaufanie a ja nawet nie daję mu takiej szansy.
- Naprawdę cię przepraszam. Zachowuję się jak ostatnia suka zamiast spróbować ci zaufać. Możemy zacząć jeszcze raz?- podałam mu rękę. Uścisnął ją a na jego twarzy smutek zastąpił szeroki uśmiech.
- Jestem Ashley Stone. Miło mi cię poznać.
- Harry Styles. Mi równiesz jest miło panią poznać. Gdzie szanowna pani sobie życzy?
- Do centrum poproszę- zaczęłam się śmiać, co zielonooki odwzajemnił tym samym.
- Więc ile masz lat?
- 20. Ty 18 prawda?
- Skąd wiesz?
- Takie rzeczy się wie. Wiem też, że za 3 tygodnie masz urodziny a twojego chłopaka nie będzie w kraju i nawet do ciebie nie zadzwoni bo nie ma o nich bladego pojęcia.
- Nic mu nie mówiłam. Nie chcę żadnych prezentów ani żeby odkładał swoje plany z powodu moich urodzin. Poza tym nie jesteśmy razem tak długo by musiał o nich pamiętać.
- My znamy się od- spojrzał na zegarek- pięciu minut....
- Wróć, od kilku miesięcy......
- Ale rozmawiamy normalnie pierwszy raz a ja już wiem o twoich urodzinach i pamiętam o nich cały czas.
- Ale na pewno nie wiesz o nich ode mnie. A od niego nie wymagam pamiętania o tym.
- Ale w głębi duszy będzie ci przykro jeśli nawet nie zadzwoni...
I kolejny raz ma rację.
- Dobra zmieńmy temat. Masz pracę?
- Pracuję w wydawnictwie. Czytam rękopisy.
- Ale na pewno to nie jest twoje jedyne źródło zarobków.
- Masz rację ale nie rozmawiajmy teraz o tym.
- Dlaczego?
- Nie chcę żebyśmy znowu byli w punkcie wyjścia.
Nic już nie powiedziałam. Nie chciałam znów zepsuć tego "czegoś" czymkolwiek to jest, co udało nam stworzyć.
- Zadzwoń jak będziesz chciała wracać do domu- zatrzymał się przed restauracją w której byłam umówiona z Alex.
- Ale ja przecież...
- Nie. Będzie późno i nie chcę żeby coś ci się stało.
- Ale ty masz swoje życie. Nie możesz cały czas mnie pilnować.
- Dlaczego?
- Masz swoich znajomych i na pewno mnóstwo rzeczy do roboty zamiast robienia za mojego szofera.
- Moi znajomi są naszymi znajomymi. Badzo cię polubili i czekają na następne spotkania. Poza tym nie, nie mam nic do roboty a muszę cię chronić.
- Dlaczego?
- Ugh proszę. Powiem ci innym razem tylko obiecaj mi że jak będziesz gdzieś wieczorem szła albo cokolwiek będzie nie tak lub będziesz miała nawet najgłupsze wrażenie że coś się stanie dzwoń do mnie. Nie ważne o jakiej porze dnia czy nocy. Obiecasz mi to???
Co to miało być? Co do kurwy nędzy może mi się stać?
- Tak jeśli ty obiecasz, że powiesz mi co się do cholery dzieje?
- Dobrze ale nie teraz. Zadzwoń jak skończycie. Będę u Liama niedaleko.
- Spoko, cześć- wyszłam z auta i poszłam do stolika przed lokalem gdzie siedziała moja siostra.
________________________
Czytasz=Skomentuj ;)

środa, 2 lipca 2014

...

A więc tak...
1.  Druga część 13 rozdziału jest prawie gotowa. Zamierzam ją dodać do końca tygodnia. Nie udało mi się skończyć jej wcześniej bo próbuję dostać się do gimnazjum a to, niestety, jest ważniejsze niż pisanie ;(

2. W wakacje będę pisać kiedy tylko będę mogła i nie będę mogła czyli ogólnie cały czas. Wyjeżdżam prawdopodobnie dopiero pod koniec lipca a gdy wrócę jadę gdzieś indziej więc w sierpniu nie będzie mnie za bardzo w domu. Na szczęście istnieje internet w telefonie więc leżąc na plaży na pewno będę coś tworzyć.

3. Jest mi strasznie przykro, że tylko 1 lub 2 osoby komentują. Udostępniałam bloga gdzie się dało i nie wierzę, że nikt nie zobaczył albo przeczytał opowiadania. Poza tym widzę ile osób wchodzi i czyta poszczególne opowiadania i nie komentuje. Inni blogerzy wiedzą jak to jest gdy nie ma się komentarzy na blogu. Dlatego kolejny raz proszę o komentarze. Wiem, że jestem już nudna, piszę ciągle o tym samym itp, itd ale tak jest. Ja nie mam motywacji więc Wy nie macie często rozdziałów. I tak będzie.
brak komentarzy = brak rozdziałów ;(

A teraz kończę moje nudne monologi i kończę ten rozdział a Was proszę o komy i udostępnianie opowiadania (jeśli chcecie i Wam się podoba)
Love yaaa xx