poniedziałek, 9 czerwca 2014

Rozdział 11

- Dziękuję zo to co dla mnie zrobiłeś.
- Nie ma sprawy. Harry to trudny typ.
- Zauważyłam- w tym momencie dotarliśmy do czekającej przy taksówce dziewczyny.
- No nareszcie. Ileż można?!
- Sorry. Problemy...no wiesz.
- Taaa jasne- powiedziała nachylając się między nas- ja wiem ale ten typ widocznie ma problem ze zrozumieniem zdania "już idą"- szepnęła i zaczęła się śmiać.
- Ile jeszcze mam czekać gówniaro?!- powiedział gościu siedzący w naszej taksówce.
- Uważaj kurwa na słowa i nie nazywaj mojej dziewczyny gówniarą, dotarło?- krzyknął mu w twarz. Posłałam im spojrzenie "WTF?".
- Potem ci wyjaśnię- powiedziała ledwo słyszalnym głosem chwytając Liama za rękę i ciągnąc mnie za sobą.

- Co to było?- powiedziałam gdy wyszliśmy z auta. Stwierdzili, że nie zamierzają dłużej okazywać sobie czułości i z mojej ulicy wrócą piechotą.
- Wkurzył mnie.  Zawsze tak robimy kiedy ktoś źle traktuje albo mówi coś obraźliwego na dziewczyny.
- Ale kurwa bez przesady! Myślałam, że zwymiotuję słysząc te durne, słodkie słówka.
- Wpadniesz jutro do mnie do pracy? Postawię ci kawę.
- Spoko a potem impreza!!!
- Tak. Lilly się ucieszy na twój widok.
- Ej dobra wy się umawiajcie a ja spadam. Do zobaczenia!- przytulił nas obie i odszedł. Mimo tego kim był on i jego kumple wydawał się całkiem normalnym człowiekiem. Gdyby nie liczne tatuaże zdobiące jego umięśnione ciało powiedziałabym nawet, że może studiować medycynę albo prawo lub zakuwać nocami jedno i drugie.
- Czyli widzimy się później?
- Jak później?
- Jest po pierwszej kochana.
- Aaa spoko- przytuliłam ją- papa.
- Cześć.
Weszłam do domu a ona zniknęła w mroku ulicy.
***
- Hej jak tam wczoraj?
- Spoko. Nie obrazisz się jak dołączy dzisiaj do nas Vicki?
- Znajoma Harry'ego?
- Taa ale nie mówmy o nim. Nie ma przyjaciółek swojej płci i zaprosiłam ją. Jest spoko.
- To fajnie. A jak Leo?
- A jak ma być? Czemu się mnie pytasz?
- No bo wieszzzzz. Tak się na ciebie patrzał......
- Ohhh skończ już. Jesteś straszna.
- Wmawiaj sobie Ashley.
- Nie mów do mnie pełnym imieniem. Wiesz jak tego nienawidzę.
- Też cię kocham Ashley.
- Ugh. Okropna jesteś.
- Taki mój urok- puściła mi oczko wychodząc z auta. Leo już był w środku. Jego auto stało na parkingu. Gdy weszłyśmy do kawiarni wszystkie stoliki były czyste a on stał wycierając filiżanki.
- Hej! Długo jesteś?
- Z pół godziny. Chciałem sam spróbować to ogarnąć i wreszcie nauczyć się gdzie co jest.
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- Dobra. To my się przebierzemy i otwieramy.
- Spoko.

______________________
Heloł kochani!!!!! Oceny wystawione więc wracam z 11 rozdziałem.
Jest bardzo krótki ale nie chciałam ciągnąć akcji dalej.
Mam nadzieję, że mimo to się podoba.
Następny prawdopodobnie dopiero po zakończeniu roku ;(
Tak wiem, że to długo ale mam egzaminy i dwa koncerty więc muszę wziąść się w garść. Poza tym jeśli nikt nie komentuje albo jest to jedna lub dwie osoby (za co swoją drogą strasznie dziękuję Xx) nie wiem czy ma sens dodawać wcześniej ;(
Przypominam Wam o akcji w związku z OTRAT na TT.
Tutaj macie linka 
http://www.twitlonger.com/show/n_1s1vvdk
Wszystko tam jest napisane. I najważniesze:
Udostępniajcie, wklejajcie i piszcie o tym gdzie się da. To naprawdę strasznie ważne.
Musi nam się udać.
KOCHAM WAS!!!!!!!!!!!!! <3 ;* ;) Xx

1 komentarz:

  1. Bardzo fajny rozdział.:) Szkoda że dodajesz Rozdziały tak rzadko , ale to zrozumiałe. Życzę miłego końca roku szkolnego :3

    OdpowiedzUsuń