niedziela, 1 czerwca 2014

Rozdział 10

Dotarliśmy na jakieś blokowisko za miastem.
- Domówka?
- Taaa. W piątki w klubach niezły tłok- wyszliśmy z auta. Zaprowadził mnie do jednej z klatek schodowych a potem weszliśmy przez otwarte drzwi. Muzyka dudniła w moich uszach już od momentu wyjścia z auta.
Dotarliśmy do pomieszczenia przypominającego salon. Na kanapie siedziała grupa ludzi. Oprócz czwórki, którą znałam siedziały tam dwie dziewczyny, blondynka i ruda oraz chłopak. Od razu zwrócili swoją uwagę na nas.
- Hej stary! Jak nowa laseczka? -Zamknij mordę Josh- wysyczał na chłopaka z bląd włosami, mnóstwem tatuaży i kolczykiem w wardze.
- Hej! Jestem Vicki- blondynka wstała i podała mi rękę. Uśmiechnęłam się do niej. Wydaje się strasznie miłą osobą. Usiadłam obok niej. Druga dziewczyna nie odezwała się do mnie. Pogramiała wzrokiem moją osobę jakby chciała mnie zabić.
- To jest Amber. Nie będzie dla ciebie miła bo przyszłaś z Harrym. Przeleciał ją kiedyś raz czy dwa ale ona chce więcej i nie potrafi pogodzić się z tym, że on jej nie chce- powiedziała mi na ucho.
- I jak stary? Załatwiłeś?
- Nawet mnie nie wkurwiaj i zamknij ryj.
- Chodź na chwilę- Josh, Louis i Niall, przed chwilą poznałam ich imiona, wstali i oczekiwali tego od Harry'ego. Nie wiedziałam o co chodzi. Co miał załatwić?
- Nie.
- Nie bądź chujem i chodź do kuchni jak ci mówię- coraz mniej mi się podoba sposób bycia i słownik tej grupy. Wstał a zanim poszedł popatrzał się błagalnie na Vicki i złowrogo na Amber.
- Załatw drinki dla wszystkich- Powiedział jej Niall.
- Chyba cię poj...
- Idź po drinki do jasnej cholery!- wykrzyczał jej w twarz- Zayn idź z nią. Harry, Josh, Louis do kuchni, Liam zostajesz z nimi- skończył po czym zniknęli w drzwiach.
- To...miło mi cię poznać- chłopak uśmiechnął się.
- Mi też.
- Dobra Liam. Nie zanudzaj. Idziemy po coś do picia? Nam ta jędza na pewno nie przyniesie.
- Mi nie ale czemu tobie?
- Nie lubi mnie. Harry wolał kochać się ze mną a nie z nią więc byłam jej przeszkodą. Potem ja mu się znudziłam ale ona po roku jest dalej ofochana.
- Aha...- no cóż. Muszę się przyzwyczaić, że prawie wszystkie dziewczyny z imprez zostały przez niego zaliczone. Oprócz mnie. Idąc za Vicki zobaczyłam Harry'ego z jakąś laską popijających drinki.
- Zaraz skończą w sypialni. Chodźmy stąd!- podała mi kubek. Wypiłam całą jego zawartość. Gdy zobaczyłam go z tą dziewczyną poczułam coś dziwnego. Można powiedzieć, że nawet mnie to zabolało. Chciałam teraz o nim zapomnieć. Zabawić się jak na każdej imprezie i zapomnieć jak widok jego z inną mnie rani.
- Wygląda na to, że zaprosił mnie na tą imprezę i zostawił samą.
- Nie przejmuj się. Masz mnie i Liama a myślę, że reszta też cię lubi- podała mi następny kubeczek- chodźmy może już wrócili.
Zaciągnęła mnie z powrotem i chwilę później znów siedziałyśmy na tej kanapie. Harry'ego nie było. Już się przyzwyczaiłam.
- Dobrze, że cię poznałam. Wreszcie mam przyjaciółkę swojej płci. Może wyskoczyłybyśmy jutro razem na zakupy albo coś?
- Umówiłam się z przyjaciółką- zobaczył smutek na jej twarzy- możesz iść z nami. Na pewno się dogadacie.
- Jeśli jest taka jak ty a nie jędzowata jak ona to na pewno- wszyscy ze mną włącznie zaczęli się śmiać a Amber fuknęła pod nosem i obrażona siedziała na swoim miejscu. Gdy wszyscy zajęci byli rozmową poszła gdzieś ale nikt nie zauważył braku jej obecności.

Koło pierwszej w nocy miałam już dość. Harry'ego dalej nie było co porządnie mnie wkurzyło.
- Zamawiam taksówkę. Bierzesz się z nami?
- Kto jedzie?
- Ja i Liam. Reszta zostaje jak zwykle do rana.
- Aha spoko. Mogę jechać.
Zebraliśmy się i ruszyliśmy w stronę wyjścia. Vicki poszła czekać na taksówkę na zewnątrz chwilę temu.
- A ty gdzie do cholery się wybierasz?- usłyszał głos za sobą. Pan Styles sobie o mnie przypomniał.
- Wychodzę ale ciebie to chyba nie obchodzi. Wróć do swojej dziuni i nie przejmuj się mną.
- Coś ty kurwa powiedziała?
- To co usłyszałeś, zostaw ją.
- Ty Liam nie wtrącaj się i nie wkurwiaj mnie po raz kolejny. A ty tu zostajesz i wracasz ze mną.
- Chyba coś ci się pomyliło.
- Zostajesz.
- Ona chce wrócić z nami zrozum to wreszcie.
- Odpierdol się od niej. Jeśli chcę żeby została to tak będzie- wkurzał się coraz bardziej.
- Ja w ogóle nie wiem po co zaprosiłeś mnie na tą imprezę jak i tak po kilku minutach zostawiłeś mnie i zniknąłeś na pół nocy. Po co byłam ci ja?
- Nie wiem. Nie wiem kurwa nie powinienem cię brać. To był błąd. I tak skończyłoby się to tak jak się skończyło i miałem przyjechać tutaj sam!
Rozpłakałam się i patrzałam na niego z niedowierzaniem.
- I widzisz co narobiłeś? Do czego doprowadziłeś? Chodź, idziemy stąd- Liam obiął mnie ramieniem.
- Spróbuj ją dotknąć. Chociaż kurwa palcem a zabiję cię. Przypominam ci, że przyszła tu ze mną.
- A wychodzę z nim i Vicki. Gdzie masz problem? Przecież i tak moje przyjście tu było błędem co nie? Nie mam zamiaru tu zostać Harry i zrozum to. Nie potrafię patrzeć jak osoba, która zaprosiła mnie na imprezę i jeszcze chwilę temu śmiała się ze mną w aucie teraz flirtuje z przypadkową dziewczyną i ma mnie centralnie w dupie!- wybuchnęłam. Jego oddech trochę się uspokoił a mięśnie rozluźniły się.
- To nie tak ja...
- Przepraszam- szepnęłam nie powstrzymując łez płynących po moich policzkach i razem z Liamem wyszliśmy z tego okropnego miejsca.

1 komentarz: